Od 28 czerwca 2025 roku nowe przepisy unijne dotyczące dostępności cyfrowej obowiązują już w Polsce jako twarde prawo. Część firm zdążyła się przygotować – część nadal nie wie, że temat w ogóle jej dotyczy.
Skąd w ogóle wziął się ten obowiązek
WCAG 2.2 to zestaw wytycznych technicznych opracowanych przez organizację W3C, czyli World Wide Web Consortium. Skrót pochodzi od Web Content Accessibility Guidelines. Pierwsza wersja powstała w 1999 roku, a standard jest regularnie aktualizowany. Wersja 2.2 to aktualna edycja, obowiązująca od października 2023 roku na poziomie technicznym – ale jej prawne zakorzenienie w polskim systemie nastąpiło właśnie w połowie 2025 roku.
Podstawą prawną jest unijna dyrektywa o dostępności produktów i usług – Europejski Akt o Dostępności (EAA), implementowany w Polsce ustawą z dnia 26 kwietnia 2024 r. o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze. Krótko mówiąc: parlament uchwalił, Unia narzuciła termin, firmy musiały się dostosować.
Kogo ten obowiązek rzeczywiście dotyczy
Nie każdej firmy z witryną internetową. Przepisy obejmują przede wszystkim przedsiębiorców prowadzących działalność na rynku konsumenckim w określonych sektorach: e-commerce, bankowość, transport, telekomunikacja, media strumieniowe. Mikroprzedsiębiorcy – czyli firmy zatrudniające mniej niż 10 osób i z rocznym obrotem nieprzekraczającym 2 milionów euro – są co do zasady wyłączeni z obowiązku.
Ale uwaga: to wyłączenie nie jest absolutne. Jeśli firma dobrowolnie chce spełniać standardy, albo jej klientem jest jednostka sektora publicznego – wymagania mogą wchodzić w grę niezależnie od rozmiaru przedsiębiorstwa. Poza tym sektor publiczny podlega WCAG 2.1 już od kilku lat na podstawie odrębnych przepisów.
Co konkretnie oznacza zgodność z WCAG 2.2
Standard opisuje wymagania techniczne pogrupowane w cztery zasady: postrzegalność, funkcjonalność, zrozumiałość i solidność. Brzmi abstrakcyjnie, ale w praktyce chodzi o konkretne rzeczy.
- Zdjęcia muszą mieć opisy tekstowe (alt text), żeby czytniki ekranu mogły je odczytać osobom niewidomym
- Kontrast kolorów musi spełniać minimalne progi – np. 4,5:1 dla tekstu normalnej wielkości
- Cała strona musi być obsługiwalna wyłącznie klawiaturą (bez myszy)
- Formularze muszą mieć czytelne etykiety i komunikaty błędów
- Wideo powinno mieć napisy i audiodeskrypcję
- Elementy interaktywne muszą mieć odpowiedni rozmiar obszaru dotyku – minimum 24×24 piksele (nowe kryterium w wersji 2.2)
Wersja 2.2 dodała kilka nowych kryteriów względem poprzedniej. Między innymi zrezygnowano z wymagania dotyczącego identyfikacji przez gesty (ułatwienie dla użytkowników mobilnych), a dodano wymagania dotyczące dostępności elementów interfejsu przy nawigacji klawiaturą i ochrony przed utratą danych przy uwierzytelnianiu.
Trzy poziomy zgodności – A, AA i AAA
| Poziom | Liczba kryteriów (WCAG 2.2) | Wymagany przez prawo | Charakter |
|---|---|---|---|
| A (podstawowy) | 30 | Tak (minimum) | Wymagania bezwzględne |
| AA (rozszerzony) | 20 dodatkowych | Tak (standard prawny) | Zalecany poziom docelowy |
| AAA (zaawansowany) | 28 dodatkowych | Nie | Dobrowolny, trudny do pełnej realizacji |
Źródło: opracowanie własne na podstawie dokumentacji W3C WCAG 2.2, 2026 r.
Prawo wymaga poziomu AA – czyli spełnienia łącznie 50 kryteriów sukcesu z poziomów A i AA. Poziom AAA jest zbyt restrykcyjny dla większości serwisów, żeby można było go wdrożyć kompleksowo – W3C samo zaznacza, że nie jest przeznaczony jako ogólny standard.
Jakie konsekwencje grożą za brak dostosowania
Polska ustawa implementująca EAA przewiduje kary administracyjne nakładane przez Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej lub inne wyznaczone organy nadzorcze. Maksymalna kara to 100 000 złotych dla podmiotu, który nie spełnia wymagań dostępności i nie podjął działań naprawczych po wezwaniu.
Tyle teorii. W praktyce pierwsze kontrole i postępowania mogą zająć kilka miesięcy lub lat od wejścia przepisów. Ale sam brak dostosowania już teraz może oznaczać inny problem: skargi od użytkowników. Każda osoba z niepełnosprawnością ma prawo złożyć skargę na niedostępną usługę, a organ musi ją rozpatrzyć.
Dla sklepów internetowych dochodzi jeszcze jeden aspekt – reklamacje i odpowiedzialność cywilna. Jeśli użytkownik nie mógł skutecznie złożyć zamówienia przez bariery dostępności, firma teoretycznie naraża się na roszczenia.
Jak wygląda wdrożenie w praktyce
Audyt dostępności to punkt wyjścia. Sprawdza się nim aktualny stan witryny i identyfikuje naruszenia. Narzędzia automatyczne – jak WAVE czy Axe – wykrywają część problemów, ale nie wszystkie. Pełny audyt wymaga też ręcznego testowania z czytnikiem ekranu i nawigacją klawiaturową.
Potem przychodzi wdrożenie zmian – i tu jest pies pogrzebany, bo zakres prac zależy od technologii, na której stoi strona. Witryna zbudowana na popularnym CMS-ie często wymaga modyfikacji szablonu, wtyczek i treści. Sklep z niestandardowym kodem – osobnej pracy programistycznej. Firmy zajmujące się tego rodzaju wdrożeniami, jak WCAG 2.2 w ofercie Special Space, podchodzą do tego procesowo – od audytu przez implementację po dokumentację w postaci deklaracji dostępności.
Na koniec obowiązkowa jest deklaracja dostępności – dokument zamieszczony na stronie, w którym podmiot opisuje stan zgodności, znane ograniczenia i dane kontaktowe do zgłaszania problemów. Bez tego dokumentu firma formalnie nie spełnia wymagań, nawet jeśli technicznie strona jest dostępna.

Czy dostępność to wyłącznie koszt
To zależy od perspektywy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce żyje ponad 3 miliony osób z orzeczeniem o niepełnosprawności. Do tego dochodzą osoby starsze, użytkownicy z czasowymi ograniczeniami (złamana ręka, słabe oświetlenie) i ci, którzy po prostu korzystają ze słabego internetu mobilnego. Łącznie – spora część potencjalnych klientów każdego sklepu.
Dostępna strona często jest po prostu lepszą stroną. Czytelniejsza struktura nagłówków pomaga w SEO. Dobry kontrast kolorów ułatwia czytanie na słońcu. Formularze z czytelnymi etykietami zmniejszają liczbę błędów przy wypełnianiu – co przekłada się na mniejszą liczbę porzuconych koszyków. Choć nie każda zmiana wymagana przez WCAG przynosi bezpośredni efekt biznesowy, w sumie bilans bywa pozytywny.
Nie ma co ukrywać – sam koszt wdrożenia bywa różny. Małe strony z prostym szablonem: kilka tysięcy złotych. Rozbudowane sklepy z niestandardowym kodem: kilkadziesiąt tysięcy. A potem dochodzą koszty utrzymania zgodności przy każdej większej aktualizacji. To realne wydatki, które trzeba uwzględnić w planowaniu.
Źrodła:
Co to jest WCAG 2.2 i jak działa – Słownik pojęć IT, cyberfolks.pl, [dostęp: 27.04.2026].



